Kiedyś świat był większy. Po drogach jeździły wozy kupieckie, statki wypływały z portu, posłańcy przywozili wieści z odległych prowincji, a ludzie mogli opuścić miasto i po prostu pójść dalej.
Kiedyś świat był większy.
Po drogach jeździły wozy kupieckie, statki wypływały z portu, posłańcy przywozili wieści z odległych prowincji, a ludzie mogli opuścić miasto i po prostu pójść dalej.
Magia była częścią tego świata. Potężną, powszechną i — jak dziś powiedziałoby wielu mieszkańców — używaną zbyt często i zbyt lekkomyślnie.
Z czasem zaczęły pojawiać się rzeczy, których nie powinno być. Wynaturzenia. Potwory. Miejsca skażone czymś, czego zwykły człowiek nie potrafił nazwać. Zło coraz mocniej napierało na ziemie zamieszkane przez ludzi.
A potem wszystko się skończyło.
Nikt żyjący w mieście nie zna pełnej prawdy o tamtym dniu.
Wiadomo tylko, że pojawił się czarodziej, którego jedni wspominają jako szaleńca, inni jako wybawcę.
Stworzył Całun.
I wtedy nastąpiła katastrofa.
Całun
Całun otacza miasto i odcina je od reszty świata.
Nie jest zwykłą ścianą ani mgłą. Nie da się go po prostu przejść ani obejść w sposób, który dotychczas przyniósłby pewny rezultat.
Ludzie, którzy znaleźli się po tej stronie, zostali tutaj.
Od czasu katastrofy nikt nie wrócił z wyprawy poza Całun z wiarygodną opowieścią o tym, co znajduje się dalej.
Dlatego mieszkańcy mówią:
Poza Całunem nie ma nic. Tak przynajmniej mówią.
Nie oznacza to jednak, że Całun jest całkowicie szczelny.
Czasem coś z niego wychodzi.
Nie zawsze jest to człowiek.
Magia umarła
Po katastrofie gniew mieszkańców zwrócił się przeciwko magom.
To magia miała doprowadzić świat do upadku. To czarodzieje mieli igrać z siłami, których nie potrafili kontrolować. To przez nich miasto zostało odcięte od świata.
Tak przynajmniej uważała większość ludzi, którzy przetrwali.
Wybuchł bunt.
Magów tropiono i zabijano. Dawne władze upadły. Część miasta pogrążyła się w przemocy.
Dziś oficjalna wersja jest prosta:
magów już nie ma.
Magia należy do starego świata.
Świata, który już nie istnieje.
Dzisiaj czarodziejów już nie ma. Tak przynajmniej mówią.
Dla mieszkańca Ostatniego Miasta magia nie jest romantyczną tajemnicą. Jest wspomnieniem katastrofy.
Mgła jeszcze nie weszła. Worek mniej, dzień mniej, imię mniej. Wejdź, póki jest dokąd.